PARTNER PORTALU partner portalu wnp.pl
Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

W kopalni "Wujek" analizy liczby ludzi w wyrobisku i likwidacji chodników

Autor: PAP
25-09-2009 17:12

Eksperci badający przyczyny katastrofy w kopalni "Wujek-Śląsk" sprawdzają, czy w chwili katastrofy w rejonie zagrożenia nie było zbyt wielu górników, a także ustalają, czy towarzyszące ścianie chodniki były likwidowane zgodnie z planem.

W wyniku zapalenia i wybuchu metanu, do którego doszło przed tygodniem w kopalni, śmierć poniosło 18 górników (w tym 12 na miejscu), a ponad 30 nadal jest w szpitalach. Większość z nich ma ciężkie poparzenia.
Sytuację w kopalni oraz informacje związane z trwającym postępowaniem wyjaśniającym przedstawili w piątek w Katowicach prezes Wyższego Urzędu Górniczego (WUG), Piotr Litwa i szef Katowickiego Holdingu Węglowego (KHW), Stanisław Gajos. "Wujek-Śląsk" jest częścią tego holdingu.

Odnosząc się do pojawiających się w mediach doniesień o tym, że towarzyszący ścianie wydobywczej chodnik mógł nie być na bieżąco, w miarę postępu ściany "rabowany", czyli likwidowany, Litwa powiedział PAP, że ta kwestia będzie wyjaśniana. Chodniki te likwiduje się po to, by nie gromadził się tam w dużych ilościach metan, co groziłoby wybuchem.

Chodnik taki prowadzony jest przed frontem ściany, a potem powinien być zlikwidowany. "W projekcie technicznym jest napisane, ile można tego chodnika utrzymywać, a jeśli utrzymywać, to na jakich zasadach, np. do dwóch metrów bez przewietrzania dodatkowego, a powyżej 2 m powinny być dodatkowe urządzenia wentylacyjne. To wszystko będzie sprawdzone" - zapowiedział Litwa.

Dodał, że podczas wizji lokalnej w kopalni wszystko to zostało zmierzone i będzie analizowane. Na razie nie wiadomo, czy chodnik był likwidowany zgodnie z planem i czy właśnie tam mógł zgromadzić się metan, który następnie zapalił się i wybuchł.

Podczas konferencji prasowej prezes KHW, Stanisław Gajos, wyjaśniał też wątpliwości związane z tym, że czujniki metanu odcięły prąd do maszyn przy feralnej ścianie o 10.11, a informację o katastrofie przekazano na powierzchnię o 10.15.

Przedstawiciele holdingu tłumaczą, że nie ma tu żadnej zwłoki bądź np. braku decyzji o wycofaniu ludzi z wyrobiska, co następuje po odcięciu prądu w wyniku przekroczenia stężenia metanu. W tym przypadku moment nagłego skoku stężenia metanu i automatycznego odłączenia prądu prawdopodobnie był jednocześnie momentem zapłonu, a zaraz potem wybuchu tego gazu. Górnicy nie mieli więc szans na ucieczkę.

"Mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem, że ci ludzie na skutek tego co się stało po prostu nie mieli szans się wycofać, ulegli temu wypadkowi. Na tym polega dramatyzm tej sytuacji (). Nawet nie zdążyli założyć aparatów ucieczkowych, nie mieli szans na jakąkolwiek reakcję, nie mówiąc o tym, żeby mogli się wycofać" - tłumaczył prezes Gajos.



SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


48 967 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

966 189 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 663 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

PARTNERZY

  • partner serwisu
  • partner serwisu

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP