PARTNERZY PORTALU partner portalu wnp.pl partner portalu wnp.pl partner portalu wnp.pl
Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Ratownicy wrócili w rejon poszukiwań górnika

Autor: PAP
16-10-2014 16:25

Ratownicy, wycofani w czwartek rano z miejsca poszukiwań górnika zaginionego 6 października po wypadku w kopalni Mysłowice-Wesoła, wrócili już w rejon rozlewiska, które uniemożliwia im dotarcie do poszukiwanego. Kontynuują pompowanie wody.

"Zgodnie z protokołem zespołu specjalistów ratownicy będą mogli przejść przez pierwsze rozlewisko dopiero wówczas, gdy poziom wody w najgłębszym miejscu spadnie poniżej pół metra. Obecnie wynosi on 1,3 m, co praktycznie oznacza jeszcze kilkanaście godzin pompowania" - powiedział w czwartek po południu rzecznik KHW Wojciech Jaros.
Przypomniał, że po wypompowaniu wody z rozlewiska ratownicy będą mieli do pokonania kolejną nieckę, także wypełnioną wodą. "Jest jej jednak zdecydowanie mniej niż w pierwszej" - zaznaczył Jaros.

W czwartek rano ratownicy zostali po raz kolejny wycofani do bazy z uwagi na groźne stężenia gazów, które weszły w tzw. trójkąt wybuchowości. Musieli czekać na poprawę warunków. Wrócili do pompowania, gdy stężenia gazów spadły i ustabilizowały się.

Rozlewisko w zagłębieniu terenu (tzw. muldzie) wypełnia woda napływająca z górotworu oraz - prawdopodobnie - pochodząca z uszkodzonego wskutek wypadku rurociągu (później odciętego). Ratownicy rozpoczęli próby usuwania przeszkody w poniedziałek, jednak na dobre udało się im rozpocząć pracę we wtorek - wcześniej kilkakrotnie byli wycofywani po czasowych wzrostach stężeń niebezpiecznych gazów.

Przez całą ostatnią noc ratownicy wypompowywali wodę z rozlewiska. Udało im się dołożyć kolejne 20-metrowe odcinki dostarczającego powietrze lutniociągu oraz tzw. linii chromatograficznej, która umożliwia ciągłe badanie składu kopalnianej atmosfery. W nocy podjęli też próbę forsowania rozlewiska, udało im się przejść ok. 30-40 metrów.

"Dalej nie przedzierali się, ponieważ poziom wody sięgał już ich aparatów oddechowych. Poza tym zadymienie, widoczność w tym miejscu - jako że odeszli ok. 30 metrów od końcówki lutniociągu - była na tyle niska, że któryś z ratowników mógł potknąć się, uszkodzić aparat, napytać sobie nieszczęścia" - relacjonował kierownik działu energomechanicznego w kopalni Grzegorz Standziak. Ratownikom udało się dojść na odległość 140 m od miejsca, gdzie spodziewają się znaleźć poszukiwanego.

W czwartek rano Standziak był m.in. pytany o docierające do mediów sygnały o przekroczeniach czasu pracy biorących udział w akcji ratowników, a także o ich skargach na niewystarczające zabezpieczenie. Inżynier zaznaczył m.in., że nad czasem pracy ratowników czuwa cały czas pracujący pod ziemią lekarz. Dodał, że maksymalny teoretyczny czas ich pracy ogranicza do czterech godzin konstrukcja aparatów oddechowych. Rzeczywisty czas określany jest na miejscu, przede wszystkim na podstawie warunków klimatycznych.

KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze komentarzy! Twój może być pierwszy. Wypowiedz się!

SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


41 837 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

559 879 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 866 ofert w bazie

2 782 267 ofert w bazie


397 662 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

PARTNERZY

  • partner serwisu
  • partner serwisu

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP