Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Górnicy: nie da się kochać tej pracy

Autor: PAP
03-12-2012 10:44
Górnicy: nie da się kochać tej pracy
Fot. PTWP (Krzysztof Kusz)

Ogłuszający huk urządzeń, ciemność rozświetlana tylko lampkami i żarówkami, pył jak gęsta mgła, temperatura sięgająca 35 stopni to codzienność górnika pracującego na przodku. "Nie da się kochać tej pracy" - mówi Franciszek Jurek z kopalni Murcki-Staszic w Katowicach.

"Ściana, przodek są najgorsze - nie ma ani chwili, ani minuty, kiedy się coś stanie. Uważać trzeba na wszystko, mieć oczy dookoła głowy" - mówi Franciszek Jurek z kopalni Murcki-Staszic w Katowicach, w górnictwie od 25 lat. "Lekko nie ma. Jak ktoś nie był, nie widział, jak to wygląda, to słowa mu tego nie wytłumaczą. Trzeba przeżyć, żeby wiedzieć" - uważa jego młodszy kolega Maciej Beldoch.
Zmęczyć się w kopalni można nawet jeszcze przed rozpoczęciem pracy. Aby dotrzeć na swoje stanowisko, górnik musi nieraz pokonać pieszo kilka kilometrów krętymi i wyboistymi podziemnymi chodnikami. Nie wszędzie da się dojechać kolejką czy taśmociągiem.

"Robota, droga, warunki, to wszystko wykańcza" - mówi Marcin Ochmann z kopalni Murcki-Staszic. To jeden z zakładów o najwyższych stopniach górniczych zagrożeń - wybuchem metanu i pyłu węglowego, wyrzutami skał i gazów, zalaniem wyrobiska wodą.

Na kilka dni przed Barbórką na poziomie 700 jest jak co dzień. Na trasie z pochylni kamienno-odstawczej ze stropu strumieniami leje się woda tuż przed wagonikiem wypełnionym workami z pyłem kamiennym, przy którym stoi zatroskany górnik. "Szczęść Boże" - woła z ulgą na widok nadsztygara z działu BHP. "Dobrze, że pan jest, właśnie miałem zawiadamiać" - mówi.

Nadsztygar Robert Uchnast łapie za słuchawkę jednego z telefonów w podziemnym systemie łączności i dzwoni "na górę". "Będziemy wyjaśniać" - mówi. Wskazuje na mysz, która ucieka przed szybkim strumieniem wody. Może zdąży na niedojedzoną kanapkę, którą jakiś górnik zostawił na dachu kolejki szynowej, wożącej ludzi pod ziemią. "U nas akurat są myszy, bo w innych kopalniach to raczej szczury" - wyjaśnia nadsztygar.

Trzeba uważać, bo tak się jakoś dzieje, że w okresie przed Barbórką w górnictwie częściej dochodzi do wypadków. Co przesądniejsi mówią, że św. Barbara zbiera żniwo. "Klątwa albo coś, dziwne to jest. Dozór nawet gada: uważajcie, bo Barbórka się zbliża" - opowiada Franciszek Jurek.

Zła tendencja potwierdziła się również w tym roku. W listopadzie w kopalniach zginęło dwóch górników, jeden stracił nogę. Dlatego prezes czuwającego nad bezpieczeństwem w branży Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) zaapelował do górników, przedsiębiorców i kadry kierowniczej o "przykręcenie śruby dyscypliny".

KOMENTARZE (22)




SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


21 974 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

1 048 524 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 763 ofert w bazie

2 782 331 ofert w bazie


397 664 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

PARTNER

  • partner serwisu
  • partner serwisu

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP