PARTNERZY PORTALU partner portalu wnp.pl
partner portalu wnp.pl
Menu

wnp.pl - portal gospodarczy

Szukaj

Aby nie drażnić górników Budryka służbowe auta zostały w salonie

Autor: Gazeta Wyborcza
02-02-2008 17:33

Czy dyrekcja kopalni Budryk specjalnie odwlekała odbiór służbowych samochodów, żeby nie drażnić strajkujących i głodujących górników? - Tylko tak żartowaliśmy - mówią przedstawiciele kopalni.

Związkowcy z Sierpnia'80 są przekonani, że gdyby auta trafiły do kopalni podczas strajku, mogłyby zostać zniszczone - pisze "Gazeta Wyborcza".
Trwający 46 dni strajk w Budryku doprowadził do wielu absurdów. Jednym z nich jest tajemnicza sprawa służbowych samochodów. A wszystko wyglądało tak...

Pod koniec 2007 roku kopalnia zamówiła w firmie KIG Auto przy ul. Bocheńskiego w Katowicach dwa nowe peugeoty 407. Każdy kosztował 80 tys. zł. - To żadne limuzyny, mają standardowe wyposażenie. Musieliśmy wymienić stare auta służbowe, bo jedno miało już na liczniku 500 tys. kilometrów, a drugie jeszcze więcej. Stare samochody zostawiliśmy w rozliczeniu i dostaliśmy zniżkę - mówi Witold Sawicki, dyrektor finansowy Budryka.

Choć samochody kupiono kilka tygodni temu, to do dzisiaj nie dotarły one do kopalni. Pojawiła się natomiast informacja, że dyrekcja Budryka specjalnie opóźniała odbiór samochodów, żeby... nie drażnić strajkujących i głodujących górników. - Wiem, że bali się odebrać te auta, bo górnicy mogli je zniszczyć - mówi nasz informator.

Mirosław Kwiatkowski, rzecznik Budryka, w pierwszej chwili przyznaje, że rzeczywiście była taka obawa, ale później odmówił komentarza. Odesłał do dyrektora Sawickiego, który zaprzecza. Zapewnia, że opóźnienia w odbiorze aut nie mają nic wspólnego ze strajkiem. - Jeden z peugeotów nie ma jeszcze karty wozu, drugi w ogólnie nie dotarł do Katowic - tłumaczy Sawicki.

Przyznaje jednak, ze sprawa samochodów pojawiła się podczas negocjacji ze związkowcami. - Mówiliśmy, że jak górnicy zobaczą te nowe wozy, na pewno się wkurzą. Nie robiliśmy z tego tajemnicy ani przed związkami, ani w salonie samochodowym. To były jednak żarty. W żaden sposób nie opóźnialiśmy odbioru aut. Od początku było wiadomo, że mają dotrzeć na kopalnię do końca pierwszego kwartału tego roku - zapewnia gorąco dyrektor Sawicki.

Chcieliśmy o to zapytać w salonie samochodowym, ale jego przedstawiciele nie chcą w ogóle rozmawiać o autach dla Budryka. - Bez komentarza. Proszę o wszystko pytać dyrektora - ucina Adrian Kopryś, menedżer działu sprzedaży KIG Auto.

Jedno jest pewne. Dobrze, że auta nie trafiły do kopalni podczas strajku, bo mogło być z nimi źle. - Nie wiem, jak zachowaliby się górnicy, widząc byłego już prezesa Piotra Bojarskiego w nowej kosztownej limuzynie. Wielu pamięta, jak demonstracyjnie wywracał kieszenie marynarki i mówił, że nie ma pieniędzy na podwyżki - mówi Bogusław Ziętek, szef Sierpnia '80, jednego ze związków, które zorganizowały strajk. I dodaje: - Szefowie Budryka sami są sobie winni. W wielu sprawach robili górników w konia, więc ze służbowymi autami wpadli we własne sidła.


Podobał się artykuł? Podziel się!

KOMENTARZE (13)


SUBSKRYBUJ WNP.PL

NEWSLETTER

Najważniejsze informacje portalu wnp.pl prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Wnp.pl: polub nas na Facebooku


Wnp.pl: dołącz do nas na Google+


POLSKA I ŚWIAT

16 212 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

728 669 ofert w bazie

POLECANE OFERTY

5 999 ofert w bazie

2 782 262 ofert w bazie


397 662 ofert w bazie

GORĄCE KOMUNIKATY

Wyszukiwanie zaawansowane
  • parking
  • bankiet
  • catering
  • spa
  • klub
  • usługi
  • rekreacja
  • restauracja
467 ofert w bazie

PARTNERZY

  • partner serwisu
  • partner serwisu

POLECAMY W SERWISACH GRUPY PTWP